• Wpisów:12
  • Średnio co: 145 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 18:06
  • Licznik odwiedzin:2 128 / 1892 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Minął tydzień , z minuty na minutę tracę nadzieje na to , że Bartek da mi szansę to wszystko wyjaśnić.Wczoraj byłam u mamy, prawdopodobnie za jakiś tydzień , dwa , wyjdzie ze szpitala.Muszę przyznać , że moja mama trochę mnie zna , bo od razu poznała , że coś nie tak i że jestem smutna.Jednak nie mamy takich dobrych relacji abym wszystko jej opowiadała , powiedziałam tylko , że miałam ciężki dzień w szkole i to wszystko.Wtedy mama nie wnikała głębiej , po prostu kazała mi się położyć ' bo marnie wyglądam' natomiast Pola nie dawała się tak łątwo zbyć .
-ej , trochę już się znamy prawda.?Możesz mi wszystko powiedzieć bez obawy...-nalegała
-okej , jeżeli będe miała taką potrzebe wygadania się komuś , napewno to zrobie.-mówiłam odwracając się od niej , mając nadzieję że uniknę dalszą rozmowę.
Nie potrafiłam usiedzieć na miejscu , byłam starsznie zdołowana , ale za razem zdenerwowana przez co bez przerwy chodziłam po pokoju.
-muszę coś zrobić z tą sytuacją.- szeptałam do siebie , jednak nie chciałam żeby Bartek miał mnie za jakąś psychopatkę , nie chciałam do niego dzwonić więc postanowiłam , że jutro zostane dłużej na przystanku i spróbuje z nim pogadać w autobusie.Miałam nadzieję , że mnie wysłucha i zrozumie, że Wojtek , to nie jest nawet mój kolega ,oczywiście nie wspomnie mu nawet o tej całej akcji z całowaniem i tak dalej.
* * *
Już po lekcjach.Stoję na przystanku a serce wali mi jak szalone.W głowie układam sobie cały scenariusz i ostrożnie dobieram słowa , które powiem do Bartka .Autobus podjeżdża pod przystanek.Chyba zaraz zwariuję.Strasznie się denerwuję, zapomniałam wszystko co zaplanowałam , że zrobie .Weszłam do autobusu , przywitałam kierowcę cichym 'dzień dobry' po czym kierowałam się na tył autobusu.Nie wierze , to nie może być prawda ,co prawda Bartek jest w autobusie , ale siedzi z jakąś dziewczyną.Jest bardzo ładna , ma na kolanach gitarę , śpiewa coś cichutko do monotonnej melodii.Usiałam na twardym fotelu i poczułam jak po policzku spływa mi łza.Jaka byłam głupia , jaka naiwna , wierzyłam , że taki chłopak zainteresuje się mną.Ta dziewczyna .. jest ode mnie o wiele ładniejsza i widać , że jest ode mnie starsza i tak mniej więcej w wieku Bartka.Było mi strasznie przykro , nie panowałam nad swoimi emocjami , siedziałam , patrzałam ślepo w szybę na której widniało moje odbicie , widziałam każdą łzę , która spływała mi po policzku.Wtedy usłyszałam kroki , to był Bartek
-mogę się dosiąść.? - zapytał z uśmiechem na ustach
-tak - powiedziałam , ocierając łzę i zabierając plecak z fotela obok .
-płaczesz.? - spytał zdziwiony .
-nie.
-Kornelia , nie kłam , przecież widzę,
-oj, nie będę Ci zabierać czasu , idź do swojej koleżanki - powiedziałam oschle.
-do niej.? -zapytał wykonując ruch głowy w jej kierunku.
-tak , pewnie bardzo ją kochasz , idź do niej - nie potrafiłam powstrzymać emocji i rozpłakałam się.
-tak , kocham , jest , piękna , utalentowana ... - zaczął wyliczać ,jakby chciał mnie jeszcze bardziej zdołować. - i ... jest moją siostrą. - dokończył śmiejąc się ....
-siostrą.? - zapytałam , ze wstydem wyrysowanym na twarzy.
-tak , Sandra , chcesz ją poznać.? - zaśmiał się.
-jasne - powiedziałam chcąc jakoś naprawić nasze relacje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Byłam taka radosna , nie mogłam doczekać się , aż Bartek napisze.Siedziałam tak na pozostałych lekcjach i co chwilę sprawdzałam czy przypadkiem nie ma sms'a.Kiedy nagle na matematyce poczułam , że mój telefon wibruje to .myślałam , że zwariuję , ze szczęsćia.Migiem wyciągnęłam telefon z kieszeni.
-to Wojtek , - szepnęłam sama do siebie z wyraźnym zawodem w głosie.Byłam zdenerwowana ,czekałam na wiadomość od Bartka.No ale ciekawe co napisał Wojtek.:
-to jak będzie.? Rano nie odpisałaś.Coś nie tak.?
Zrobiło mi się go trochę szkoda , no bo ... jak ja bym się czuła na jego miejscu , więc można powiedzieć , że się nad nim zlitowałam i napisałam - pewnie znajde czas , to jeszcze się zdzwonimy jak coś.
Jednak czułam , że robie to troche z przymusu i to nie fer , że tak jakby oszukuje Wojtka, ale z drugiej strony ,spacer to nic zobowiązującego.No a po jakimś czasie zaczęłam się nawet cieszyć , że może poznam kogoś normalnego z tej okolicy , bo jak narazie przyjaźnie się tylko z Anią , no ale ona mieszka na drugim końcu miasta..Tak więc umówiliśmy się na 17. , mieliśmy spotkać się na ławce w parku przy której się widzieliśmy.Kiedy stałam na przystanku Bartek do mnie napisał.Tak bardzo się cieszyłam , po chwili zaczeliśmy pisać o jakiś głupotach , ale wcale nam to nie przeszkadzało , rozmowa naprawdę się kleiła.Wychodziłam już z autobusu kiedy zobaczyłam , że Bartek do mnie dzwoni.Spanikowałam i nie odebrałam.
- po co dzwonisz.? ; > - napisałam szybko sms'a
-bo chce usłyszeć twój głos.Jest taki słodki , chce z tobą porozmawiać.;d - to chyba najwspanialszy sms jakiego kiedykolwiek dostałam.Czułam się , jakbym unosiła się nad ziemię.To takie wspaniałe uczucie.Byłam tak zamyślona i rozkojarzona , że nawet nie zauważyłam kiedy byłam już w domu.Na wejściu przywitałam Polę i Michała , siedzących w salonie
-cześć wam , jakieś wieści od mamy.? - weszłam rozpromieniona do pokoju
-rozmawiałem z nią , jest z dnia na dzień coraz lepiej. - odowiedział Michał , który nie dostrzegł mojego szczęścia , w przeciwnieństwie do Poli , która powiedziała :
-co się stało , że jesteś taka radosna.? - zaśmiała się,.
-ja .? radosna.? wydaje ci się - odpowiedziałam , szczerząc się od ucha do ucha.
Zanim się obejrzałam była za kwadrans 17.Trochę niechętnie ubrałam się i wyszłam krzycząc;
-wychodzę.!
Kiedy z daleka zobaczyłam Wojtka siedzącego na ławce , poczułam się strasznie niepewnie.Czułam się zdenerwowana , aż z tego wszystkego rozbolał mnie brzuch.Byłam strasznie spięta.
-O.! Kornelia . - powiedział Wojtek po czym wypuścił dym z ust.
-hej Wojtek - powiedziałam inaczej niż zwykle witam kogoś.
-usiądź - powiedział sympatycznie wskazując ręką na oparcie ławki.-palisz.? - zapytał podtykając mi dymiącego papierosa prosto pod nos.
-nie - zaśmiałam się , lekko kaszląc od tego całego dymu.
-tak myślałem , Kuba mi mówił , że jestem starsznie grzeczna.-zaśmiał się
-to znaczy.? - zapytałam ze skawszoną miną.
-nie palisz , nie pijesz , nie wychodzisz z domu po 22. - zaczął jakby wyliczać
-to nie prawda -powiedziałam wkurzona - nie jestem nudna - dokończyłam
-udowodnij - powiedział ponownie podtykając mi papierosa pod nos.
-nie bo jak brat wyczuje ode mnie dym ..... - zaczęłam szukać wymówki
-widzisz.? - zaśmiał się po czym mocno zaciągnął się fajką.
-daj to - powiedziałam lekko przestraszona.
-to twój pierwszy raz.? znów zaśmiał się Wojtek , miałam wrażenie , że się ze mnie naśmiewa.
-nie pierwszy - skłamałam ,po czym włożyłam papierosa do ust i lekko się zaciągnęłam.Wtedy zaczęłam tak potwornie kaszleć , że lzy napłynęły mi do oczu.
-uważaj bo się udusisz .
-dobra , ja mam dość , ide do domu - powiedziałam wkurzona wstając gwałtownie z ławki
-zaczekaj , no pogadajmy.
-nie mamy o czym - powiedziałam po czym szybkim krokiem szłam w stronę domu.Było mi strasznie wstyd i byłam bardzo wkurzona , wtedy zabrzmiał dźwięk w moim telefonie , który oznaczał , że dostałam wiadomość.To był Bartek.Napisał :
-hej Kornelia , widziałem cię w parku na ławce ,pozdrów chłopaka.Ja nie będę wchodzić wam w dorgę.Narazie.Oczy mi się zaszkliły co uniemożliwiło ponowne przeczytanie wiadomosći , przetarłam łzy i jeszcze raz z niedowierzaniem przeczytałam.Wtedy usłyszałam za sobą kroki .Odwróćiłam się.To był Wojtek.
-dasz mi jeszcze jedną szansę.? Wiem , że głupio zacząłem.Zrobiłem z siebie kretyna , przepraszam.
Ponownie zrobiło mi się go żal , ponownie zlitowałam się nad nim i powiedziałam , że
-ja też nie najlepiej zaczęłam , nie powinnam się tak od razu wkurzać ,
-spróbujemy jeszcze raz.? - zaproponował Wojtek , a kiedy skinęłam głową aby mu przytaknąć , ten zbliżył się do mnie i patrzał mi prosto w oczy.Jego usta były tak blisko moich.Wtedy ocknęłam się i aby uniknąć pocałunku odsunęłam się do tyłu.
-wszystko zepsułem , prawda.? - zapytał zawstydzony ,
-proszę cię , daj mi spokój. - powiedziałam , chciałam jaknajszybciej być w domu i wyjaśnić wszystko Bartkowi , jednak on przez resztę dnia nie odpisywał mi na sms'y , a nawet próbowałam do niego dzwonić , jednak nie dawało to żadnego efektu.On chyba nie chciał już ze mną gadać.Byłam na siebie wsciekła.Wojtek okazał się kretynem i dla niego zepsułam to co zaczynało kwitnąc między mną a Bartkiem.Nienawidze siebie za to.Gdybym tylko mogła cofnąc czas....
  • awatar Gość: Geniusz twój nie zna granic! :D Świetny rozdział! A ten Wojtek... Nie lubię go. Niech Bartuś się odezwie i pogodzi z Kornelią! Lecę do natępnego ;***
  • awatar Śmiechowooo: Cudownieee*.*
  • awatar Karolasek: mmm, ekstra! pisz następne! ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jeszcze tego samego wieczoru , przyszedł sms.Było już koło 22 , więc na dźwięk komórki , odłożyłam książkę na bok , leniwie podniosłam się z łóżka i przeczytałam wiadomość.
-siema , to ja Wojtek.co tam .? ; d
Sama nie wiem dlaczego , stałam tak i szczerzyłam się do telefonu.Wydawałoby się , że to nic takiego , jednak .. czułam coś takiego czego nie czułam chyba nigdy do tąd i nie chodzi tu o zauroczenie czy nawet zakochanie , chodzi o to ,że znalazł się taki chłopak , który o mnie myśli , wysyła mi sms'y .. to bardzo miłe uczucie.
-wszystko ok , a u Cb.? - odpisałam , po jakimś czasie
-mam , mało kasy na koncie.Obiecuje , że jutro doładuje konto i popiszemy lub kto wie , spotkamy się na żywo.?Słodkich snów ; *
-okej , dzięki i nawzajem - odpisałam baaardzo zadowolona.
Wtedy położyłam się do łóżka , zgasiłam nocną lampkę , a wtedy zaczęłam rozmyślać.Pomyślałam o Bartku .... i znów poczułam motylki w brzuchu , kiedy zamykałam oczy widziałam jego postać....Miałam straszny mętlik w głowie.Poczułam niezwłoczną chęć pogadania z Anką.Byłam wręcz pzrekonana , że jest jeszcze dostępna na fesjie , więc usiadłam na łóżku i migiem się zalogowałam.
-heej Ania.
-ooo Kornelia , co się stało , że jeszcze nie śpisz. ? ; d
-nie mam ochoty na żarty.... dziwnie się czuję....
-mów szybko co jest....
-no co jest... jest Bartek no i ... no i jest Wojtek.... - nie wiedziałam jak zacząć.
-ale ty chyba nie chcesz powiedzieć , że ten cały Wojtek ci się podoba , nie znasz go ....
-tak wiem ,ale nie wiem sama... chyba mi zależy na tym , żeby jeszcze napsał....
-A BARTEK.?
-no właśnie... bo mam nadzieje ,. że go spotkam.. tęsknie za jego widokiem.Dziwna sytuacja , dlaego chciałam ,żebyś mi pomogła.Nigdy nie byłam w takiej sytuajcji....
-prosze , tylko nie mów , że lecisz na obydwu..
-to nie tak...
-a jak .? Kornelia , zastanów się , sama sobie zaprzeczasz.
-okej , jak sie spotkamy to jescze to obgadamy. - miałam już dość, tej rozmowy , byłam zła na Ankę ,że nie potrafi mnie wesprzeć.Położyłam laptopa na podłoge , wygodnie się położyłam , jednak jeszcze dłuugo nie mogłam zasnąć.

WTOREK.
Obudził mnie mój znienawidzony od dawna budzik.Wygrzebałam się z łóżka , założyłam ciepłe kapcie i odruchowo sprawdziłam godzinę na telefonie.
-7.07 -powiedziałam sama do siebie , a w tym momencie przyszedł sms, to od Wojtka.
-mam nadzieję , że nie budze.;d Co powiesz na jakiś spacer dzisiaj.?
Strasznie ucieszyłam się ,kiedy go czytałam jednak nie miałam czasu nawet , żeby mu odpisać , przecież o 7.35 miałam autobus.
Szybko zbiegłam na dół , w ekspresowym tempie się wyszykowałam , a o 7.36 byłam na przystanku.Cudem zdążyłam , bo po chwili przyjechał przepełniony autobus.
W szkole jak zwykle , kartkówka z matmy , sprawdzian z chemi , świetnie , naprawdę świetnie w dodatku , Aśka jak zwykle działała mi na nerwy.Chodziła po całej szkole w nowych szpilkach , może i były ładne , ale nie mogłam już na nią patrzeć.Nogi trzęsły się jej jak galarety, a po schodach musiały sprowadzać ją jej psiapsiółki.No ale oczywiście wszyscy chłopacy ślinili się na jej widok.Wtedy podszedł do mnie Kuba,.
-siema , co tam .?
-heej , nic ciekawego...
- a co tam u Wojtka .? - zaśmiał się.
-nic nadzwyczajnego.- wymusiłam uśmiech , wcale nie miałam ochoty na tą rozmowę.Wtedy zadzwonił dzwonek .
-dziękuję - wyszeptałam.
-mówiłaś coś .? - zapytał Kuba , który już szedł do klasy ...
-nie , nie zdawało ci się - zaśmiałam się i poszłam na lekcję.
*
-dzieciaczki kochane , zostawcie plecaki w klasie , w parach kierujemy się na salę gimnastyczną , przejdziecie krótki kurs pierwszej pomocy.-zrzędziła stara nauczycielka od polskiego
Wspaniale , tego mi było trzeba.Kurs pierwszej pomocy to coś , co niedźwiadki lubią najbardziej.
Mogłam się tego spodziewać , przecież ja mam takie szczęśćie.To było takie oczywiste , ciekawe kto miał przeprowadzić kurs pierwszej pomocy.Jak to kto Bartuś.Mimo , że cieszyłam się , że go widze , cała ta sytuacja ,wcale mnie nie zadawalała.Chyba wpadł Aśce w oko bo kręciła koło niego tym swoim chudym tyłkiem jak opętana.
Modliłam się , żeby Bartek mnie nie zobaczył , bo gdyby Aśka zobaczyła , że się znamy nie dałaby mi żyć.W szybkim tępie , znalazłam miejsce gdzieś w ostatnim rzędzie.Miałam wielką nadzieję , że jestem niewidoczna.
-Okej , to pokaże wam jak zachować się w sytuajci odlenia - zaczął Bartek...-potrzebuje ochotnika....- dokończył .. -a może .. dziewczyna w kręconych włosach , tam z tyłu .. - powiedział po czym pokazał na mnie palcem i szczerzył się jak gupi do sera.Byłam wściekła , myślałam , że spalę się ze wstydu .Bartek używał mnie jako kukły , wcale mi sie to nie podobało.
Kiedy było już po wszystkim i kierowałam się do wyjścia , ktoś chwycił mnie za rękę.To Bartek.
-siema.
-śpieszy mi się.
-okej , aa i byłaś świetnym manekinem - zaśmiał się a wtedy zrozumiałam , że nie potrafie się na niego złościć , jego oczy miały na mnie dziwny wpływ.. były takie piękne....
-dzięki....
-a Kornelia , bo ... dałabyś mi swój numer.?
-z miłą chęcią... -zaśmiałam się.
-nie mam kartki ale za to mam długopis i rękę - zaśmiał się po czym napisałam mu swój numer na ręku.
-Kornelia.! - usłyszałam głos Aśki.
-co chcesz.?
-znasz go .? Tego przystojnego instruktora.
-instruktora.? - zaśmiałam się.... - tak właściwie to nie. Powiedziałam po czym obruciłam się i wróciłam do klasy.
  • awatar Special Girl ♥: Wspaniały rozdział ;D
  • awatar Karolasek: Zgadzam się z Pauliś, Bartek tak, Wojtek nie, super rozdział, dawaj następny ;*
  • awatar Gość: Woo Hoo! Kurs pierwszej pomocy? A było usta-usta?? xD A teraz mały apel do Kornelii: Wojtek-NIE, Bartuś-TAK! Proste i logiczne? No ja myślę! :] Rozdział genialny! Coraz fantastyczniejsze to opowiadanie, jeśli w ogóle to możliwe ;** Czekam na kolejny rozdział ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Pomijając fakt , iż wogóle nie mogłam skupić się na meczu, z racji tego ,że całą moją uwagę ściągał na siebie Bartek , było bardzo fajnie.
PONIEDZIAŁEK.
-Kornelia.! Wstawaj , .! Kornelia.! - próbował obudzić mnie strasznie podekscytowany Michał.
-Która godzina.? - zapytałam z zamknętymi jeszcze oczami.
-nieistotne , - wykrzyczał - dzwonili ze szpitala , mama obudziła się ze śpiączki , przeszła już wszystkie badania , jej stan jest można określić jako bardzo dobry.
-naprawdę.? - zapytałam wyskakując z łóżka - Michał , to fantastycznie , zaczełam krzyczeć , przytulając brata
-proponuje , jak najszybciej ją odwiedzić.
-racja nie ma na co czekać - mówiłam wyganiając go z pokoju ,
-spokojnie - zaśmiał się Michał
Wyciągnęłam z szafy pierwsze z brzegu ciuchy , spiełam włosy w nieogarniętego koka , umyłam zęby i byłam już gotowa.
-bez śniadania nie jedziesz-powiedział stanowczo Michał.
-prosze Cię , nie marudź , zjem jak przyjedziemy , mówiłam śmiejąc się i popychając go w stronę drzwi.
Kiedy byliśmy już na miejscu , niemalże biegliśmy w stronę sali , na której leżała mama . Ludzie patrzeli się na nas , conajmniej dziwnie , kiedy cali uradowani biegaliśmy po szpitalu , kiedy okazało się , że mamę przeniesiono na inną salę .
-mamo.! - krzyknęłiśmy obydwoje wchodząc na salę.,
-jak się czujesz.? - zapytałam ,
-nienajgorzej , a co u was.?
-mamo , bardzo przepraszam za to co wtedy powiedziałam , strasznie tego żałuje
-córeczko , nie martw się, miałaś rację , byłam tak zaślepiona Piotrem , że zaniedbałam nasze relacje .
-już dobrze mamo , - powiedziałam przez łzy , łapiąc ją za rękę.
-potrzebujesz czegoś.? Kupić ci jakieś picie .? owoce.? gazety.?-zapytał Michał.
-jak narazie niczego oprócz odpoczynku nie potrzebuje.
-dobrze , więc przywieziemy ci to później skoro teraz nie potrzebujesz-zaśmiał się Michał.
* * *
Wieczorem siedziałam przed komputerem i udawałam , że nadrabiam zaległości ze szkoły , tym czasem robiłam tysiące innych rzeczy.
-Kornelia , wyjdź na spacer z psem.-krzyczał z dołu Michał
Myśłałam , że kiedy udam , że go nie słysze odczepi się i sam wyjdzie z Dorą.
-Znam twoje sztuczki , ignorowanie mnie nic nie da - wszedł do pokoju Michał śmiejąc się ze mnie.
-ale robi się ciemno- zaczęłam szukać wymówek
-narazie jest dopiero szaro , im dłużej będziesz zwlekać tym ciemniej będzie w parku.
-masz rację - powiedziałam , wiedząc , że i tak będę musiała wyjść z psem ,więc wolałam nie czekać , aż zrobi się ciemno.
Miałam to szczęście , że park był niedaleko mojego domu.Wystarczyło przejść dwie ulice w poprzeg , 100 metrów w prawo i już..Już z daleka widziałam , że w parku jakaś garstka chłopaków siedzi na ławkach i pali papierosy,domyślałam się także , że pili piwo , ale nie miałam innego wyjscia i musiałam przejść niedaleko nich.
Kiedy byłam bardzo blisko ławek , na których siedzieli , czułam się nieswojo , obróciłam głowę w drugą stronę z nadzieją , że mnie nie zauważą.
Wtedy usłyszałam głos Kuby , - Kornelia , siema. - już wtedy wiedziałam , że jest lekko pijany.
Ignorując go szłam coraz szybciej.
-no czekaj , nie zaczekasz na mnie.?
-no właśnie nie zaczekasz na swojego Kubusia.? - usłyszałam głos jakiegoś innego chłopaka.
Zrobiło mi się gorąco , a serce waliło mi jak szalone , ponieważ słyszałam ,że za mną idą.
-Kornelcia , czekaj , przedstawie Cię mojemu koledze , - słyszałam głosy za sobą
-ona chyba nie chce mnie poznać - śmiał się ten drugi.
Wtedy Kuba podbiegł do mnie i złapał mnie za ramię.
-chce , chcę ci , przedstawić ci mojego kumpla-gadał coś bez sensu.
-innym razem , trochę mi się spieszy.-próbowałam odejść od nich jak najszybciej.
-jestem Wojtek , podszedł do mnie i podał mi rękę.
-Kornelia , odpowiedziałam niechętnie
-wiesz Kornelia , widziałem cię na domóce u Doriana , byłaś chyba z koleżanką.?
-no byłam.
-no , wiem , że byłaś , bo bez przerwy na ciebie patrzałem-zaśmiał się.
-naprawdę.?
-tak i ... jest taka sprawa .....dałabyś mi swój numer.?
Nie wierzyłam w to co słyszę , nie wiem dlaczego poczułam motylki w brzuchu.
-to jak.?
-okej , ale nie będziesz pisał go na przystankach albo dzwonił do mnie o każdej porze.?
-nie no co ty-zaśmiał się.
Wojtek wydawał się bardzo sympatyczny no i był niczego sobie ..
-516......
  • awatar Special Girl ♥: awww <3 uwielbiam to ;)
  • awatar Gość: A ja się tu już napaliłam na jakąś scenę z Bartkiem, a tu nici! ;] Ale i tak boski rozdział! I może Wojtek jest całkiem, całkiem, jak to określiła Kars, ale wolę Bartusia :D Czekam na następny ;**
  • awatar Anuśkaaa: Bardzo fajneeee ; * a gdzie ten Bartek?O.o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
-coś się stało .? - wyglądasz na załamaną .-zapytał z widocznym przęciem na twarzy.
Nie mogłam uwierzyć , że go widze , momentalnie zrobiło mi się gorąco , przetarłam zapłakane oczy i odpowiedziałam :
-moja mama miała wypadek , nawet nie wiem jak się czuje , ,w jakim jest stanie -zaczęłam panikować, po czym zerwałam się z ławki i zaczęłam nerwowo chodzić.
-ej , Kornelia , przede wszystkim usiądź i się uspokój - powiedział łapiąc mnie za ramię i sadzając na ławce , byłam tam przejęta mamą, że nawet nie ucieszyłam się, z tego co się właśnie dzieje.
-weź głęboki oddech , - poprosił
-ale po co .. - zapytałam
-nie dyskutuj tylko , weź głęboki oddech - lekko się zaśmiał.
Po czym złapałam oddech w płuca.
-głęboki.! - zaśmiał się , a po chwili złapał moją dłoń i już na poważnie zapytał :
-lepiej .?
-powiedzmy..a... a co ty tutaj właściwie robisz.?
-przyjechałem z siostrą , ściągają jej dzisiaj gips , jestem wykończony , są takie kolejki ,że siedze w tym szpitalu już jakąś wieczność - po czym posłał mi tak słodki uśmiech , że zwaliło mnie znóg.
W tym momencie usłyszałam kroki i głos Michała , gorąco dyskutującego z lekarzem.
- i co , wiadomo coś.? - podbiegłam do niego o mało co się nie potykając.
-mama ma uszkodzony kręgosłup , to czy będzie mogła normalnie funkcjonować jest pod znakiem zapytania
-po za tym , lekki wstrząs mózgu i zbite rzebra - wtrącił się siwy lekarz
-teraz idziemy do mamy ,lekarz prowadzi nas na sale , - dodał Michał ,cały roztrzęsiony.
Kiedy staliśmy przed białymi drzwiami , za którymi lerzała mama , ogarnął mnie przeszywający strach , usta nerwowo drżały.Złapałam Michała za rękę , najmocjej jak tylko mogłąm , a wtedy stary lekarz nacisną klamkę , drzwi lekko się uchyliły a ja nie potrafiłam zrobić kroku , brakowało mi odwagi , Michał jakby wyczuł moją niepewność i powiedział :
-jeżeli nie chcesz , wcale nie musisz tam wchdozić .
-chce - przyznałam stanowczo i weszłam do bardzo oświetlonego pomieszczenia.Spojrzałam na mamę , lerzała bezradnie na starym łóżku , cała obandażowana , poobijana , popodłanczana do dziesiątek kabelków i komputerów.Usiadłam obok niej na małym taborecie i szepnełam sama do siebie - mamo : po czym słone łzy spłynęły po moim policzku .Po jakimś kwadransie Michał uznał , że najbliższy czas wracać do domu ,Pola przyznała mu rację a ja poprosiłam , żeby poczekali na mnie 5 minut na zewnątrz.Gdy tylko wyszli , a ja zostałam sama z mamą , znów zrobiło mi się strasznie przykro , delikatnie złapałam za chłodną dłoń mamy i przez łzy zaczęłam do niej mówić z nadzieją , że mnie słyszy ...
-mamo , tak bardzo żałuje tego co powiedziałam , wybacz , pzrecież wiesz , że Cie kocham wtedy do sali weszła pielęgniarka i poprosiła , abym już kończyła wtedy wstałam z małęgo krzesełka a kiedy stałam już obok drzwi dodałam znów jakby sama do siebie- bardzo Cię kocham.
NIEDZIELA.
Po praktycznie nieprzespanej nocy wstałam z łóżka , zeszłam na dół do kuchni.Brakowało mi mamy robiącej niedzielne śniadanie.Musiałam pocieszyć się kuchnią Michała.
-dziś naleśniki , życzysz sobie z serem czy z dżemem .? - próbował poprawić mi humor.
-dżem - powiedziałam jakby niepewnie i usiadłam przy blacie.Wtedy do kuchni weszła Pola ,
-witaj , Kornelia.
-hej Pola , nie , że się nie ciesze na twój widok , ale z kąd wzięłaś się u nas tak wcześnie rano.?
-Pola nocowała dzisiaj u nas - wtrącił się Michał widząc zakłopotanie sowjej dziewczyny
-fajnie- powiedziałam , naparwdę cieszyłam się , że chociaż im się układa.W tym momencie przypomniałam sobie o Ani , oraz o tym ,że ona zupełnie nie wie gdzie się podziewam i co się ze mną dzieje.Złapałam telefon i nieczytając 10 sms'ów , które mi wysłała migiem do niej zadzwoniłam.
-hej , Ania
-no cześć , fajnie tak zmywać się w środku imprezy .? Komu jak komu , ale mi mogłaś powiedzieć co planujesz i dać jakąś oznakę życia , nawet nie wiesz jak się martwiłam o ciebie , łajzo jedna.-zaśmiała się na końcu.
-przepraszam , nie miałam czasu..
-co było takei ważne ? -pzrerwała mi.
-mama miała wypadek ,
-o matko , co z nią.? - przejęła się
Po tym jak wszystko jej wyjaśniłam , wróciłam do kuchni aby dokończyć śniadanie.
-Kornelia , Pola wpadła na świetny pomysł , gdziś jest mecz piłki wodnej , może pójdziemy .? Zapomnimy troche o problemach , to nam dobrze zrobi.
Michał miał rację , to był świetny pomysł.Dlatego 2 godziny później byliśmy już na mmiejcu.Michał poszedł kupić bilety a ja z Polą poszłyśmy kupić orzeszki.Kiedy szliśmy zająć już miejsca zawodnicy już się rozgrzewali , wtedy mokra piłka uderzyła mnie prosto w głowę.Paradoksem było to , że samo udezrenie wcale nie bolało , jednak myślałam , że spalę się ze wstydu.Wtedy usłyszałam znajomy głos:
-Kornelia ,podasz piłkę.?
Wtedy już wiedziałam czyj to głos , za mną stał ociekający wodą , w samych kąpielówkach Bartek.
-podasz , ? - zaśmiał się.
-więc to ty celowałeś w moją głowę.? - zaśmiałam się.
-to dziwne , prawda.? - zapytał a jego oczy zaświeciły się.
-ale co .? -zapytałam z uśmiechem na ustach.
-to , że cały czas można powiedzieć , że na siebie wpadamy.- powiedział , po czym spóścił wzrok i przygryzł wargę......W tym momencie nie potrafiłam racjonalnie myśleć , nastała chwila ciszy a wtedy Bartek powiedział tylko - na mnie czas , do zobaczenia. - po czym wsokczył do wody , podejrzewam , że mając na celu zmoczenie mi ciuchów.
* * *
  • awatar Gość: Trochę radości w całym tym smutku! Wreszcie sytuacja między Kornelią a Bartkiem nabiera rozpędu! Tak trzymać! :D Genialny rozdział! Uwielbiam twoje opowiadanie! Dodawaj szybko nn, bo ciekawa jestem co dalej z K+B <3 Trzymaj się Olia xD ;***
  • awatar Karolasek: mmm.. ociekający Bartek, hahaa , super! czekam na następny ;dd <3
  • awatar Anuśkaaa: bardzo fajne;* z mamą bedzie pewnie wszystko dobrze mam taką nadzieję i ten Bartek w samych kąpielówkach mmm.;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-Kornelia , śpisz.? - usłyszałam jakby przez sen zaspany głos Ani.
-już , nie - zaśmiałam się, po czym , Anka wykrzyknęła niemal że ' to już dziś.! ! ! ' Zaczęłysmy biegac po pokoju jak szalone.Następnie zjadłyśmy pyszne tosty i poszłyśmy sie ubrać.Było tak koło południa , kiedy zaczęłyśmy przebierać wszystkie ciuchy i nie mogłyśmy się zdecydować jak się ubierzemy.Minęła chyba jakaś godzina kiedy w końcu się zdecydowałyśmy, zaczęłyśmy więc ubierać się w stroje jakie wybrałyśmy.Oczywiście w międzyczasie zdążyłyśmy tak z pięć razy zmienić zdanie.Ostatecznie Ania ubrała się stosunkowo luźnie , założyła niebieskie spodnie , czerwone trampki i luźną szarą koszulkę nałożoną na czerwoną bokserkę.Wyglądała naprawdę rewelacyjnie , ale pewnie to zasługa tego , że Ania jest bardzo ładna i co by nie ubrała pięknie na niej leży.Ja natomiast mam z tym większy problem , jednak znalazłam coś w czym wyglądałam całkiem nieźle.Założyłam czarną bokserkę , niebieską marynarkę , czarne leginsy i żółte conversy.Czułyśmy się rewelacujnie.Przyszedł czas na fryzurę , można powiedzieć , że zamieniłyśmy się fryzurami ,ponieważ Ania ,swoje naturalnie proste włosy poskręcała w nieziemskie loki , natomiast ja poskromiłam moje nieokiełznane włosy i wyprostowałam je , było to pracochłonne zajęcie , ale efekt bardzo mi się spodobał.Jeszcze tylko makijaż i byłyśmy gotowe.Zostało nam jeszcze troche czasu na dopracowanie wszystkeigo i dobranie dodatków.
Wybiła siedemnasta.Całe podekscytowane wyszłyśmy z mieszkania i kierowałyśmy się w stronę przystanku autobusowego.Przez całą drogę modliłyśmy się , aby włosy wyglądały tak jak przed wyjściem z domu.
Kiedy byłyśmy już na miejscu , spotkałyśmy Kaśkę , co prawda bardzo zdziwiłyśmy się , że Kuba zaprosił ją na domówkę , ale nie zastanawiałyśmy się nad tym dłużej.Poszłyśmy we trzy pod podany przez Kubę adres.Drzwi otworzył nam przesympatyczny chopak , od razu się przedstawił :
-siema , jestem Dorian , ty to pewnie Kornelia , - powiedział wskazując na mnie palcem.
-tak ,zgadza się , a to jest Ania i Kasia , Od samego początku miałam wrażenie , że Ania wpadła mu w oko.On z resztą także był niczego sobie.Kiedy wpuścił nas do mieszkania ,szturchnełam Ankę , a kiedy ta na mnie spojrzała uniosłam brwi i posłałam jej usmiech , ona od razu wiedziała o co mi chodzi :
-przestań , nie przyszłam tu podrywać chłopaków. - zaśmiała się i zmarszczyła czoło.
Kiedy weszłyśmy do pokoju , było już tam sporo osób , nikogo nie znałyśmy i było dosyć drętwo , ale kiedy ktoś w końcu włączył muzykę i przyszło jeszcze kilkanaście osób zrobiło się całkiem fajnie.Razem z Anią tańczyłyśmy , wygłupiałyśmy się i obgadywałyśy w między czasie jakieś dziewczyny.Wtedy do Ani poszedł Dorian i zagadał do niej jakimś głupawym tekstem.Nie chciałam przeszkadzać więc odsunęłam się na bok a w tym momencie jakiś pacan oblał mnie napojem.Byłam wściekła , nie dość że na dekolcie miałam wielką plamę od soku to w dodatku marynarka Ani była cała zalana , zaczęłam biegać po domu bezskutecznie próbując znaleźć łazienkę.
- o .! Kuba.! - krzyknęłam i podbiegłam do chłopaka , który działał coś na laptopie.
- o , Kornelia, ładnie wyglądasz , a co się stało , że jesteś cała mokra.?
-Nie mam czasu na wyjaśnienia, gdzie tu jest łazienka.? - zaczęłąm panikować
-tamte drzwi - zaśmiał się Kuba wskazując palcem na wprost.
Kiedy weszłam do łazienki uszłyszałam dzwonek mojego telefonu.
-to Michał , powiedziałam sama do siebie.
-Kornelia .? - usłyszałam drżacy głos - od razu wiedziałam , że coś jest nie tak .
-coś się stało.? - zapytałam przerażona po czym usłyszałam jego oddech w słuchawce.
-jesteś tam .? Michał... ! - krzyknęłam panicznie do słuchawki
-mama ... mama jest w szpitalu , miała wypadek , jest już po operacji , w szpitalu leży od wczoraj , ale nie mogli znaleźć jej dokumentów , więc powiadomili mnie dopiero dzisiaj , jeżeli możesz przyjedź , jej stan jest .. - po krótkiej ciszy , zapytał . - przyjedziesz.? czułam przerażenie w jego głosie.Nawet nie wiedziałam kiedy , cały makijaż zdążył mi spłynąć .Spojrzałam w lustro z przerażeniem , jednak nie przejełam się moim wyglądem i cała zapłakana zapytałam
-Michał ,czym mam dostać się do szpitala.? Autobusy w te stronę już raczej nie kursują....
-Pola zaraz będzie jechała , więc podjedzie pod dom Ani , to po dordze...
-ale ja nie jestem u Ani , niech przyjedzie na ulicę Słoneczną , numer bloku 5 , czekam na chodniku.
-słoneczna .? zapytał Michał , ale nie oczekując na odpowiedź dodał -Pola będzie tak z a15 minut i nie martw się wszystko będzie dobrze.- jednak nie słyszałam pzrekonania w jego głosie.Z drżącymi dłońmi wybiegłam z łazienki , zasłaniałam twarz rękoma i kierowałam się ku wyjściu , nie miałam czasu nawet na szukanie Ani,
- już uciekasz , coś się stało .? - usłyszałam tylko głos Kuby , ale nie oglądając się za siebie, zatrzasnęłam dzrwi i zbiegłam ze schodów.
Stałam na chodniku i analizowałam każde słowo , które wczoraj wieczorem powiedziałam mamie.Nie potrafiłam opanować emocji , tak bardzo tego żałowałam.Nie obchodziły mnie dziwne spojrzenia przechodniów , chciałam jak najszybciej zobaczyć mamę i dowiedzieć się co i jak.
Wtedy samochód Poli zatrzymał się przede mną a ja jaknajszybciej wsiadłam do niego i pzrywitałam ją żałosnym spojrzeniem .Przez całą drogę nie wymieniłyśmy ani jednego słowa ,wiedziałąm, że dziewczyna czuła się niezręcznie i kilka razy miałam wrażenie , że chce coś powiedzieć , ale chyba nie wiedziała jak zacząć.Kiedy stałyśmy już przed wejściem szpitala a ruchome drzwi się przed nami otworzyły Pola chwyciła mnie za rękę i cichym i delikatnym głosem powiedziała - będzie dobrze.Jakoś nie mogłam uwierzyć w jej słowa.Zaprowadziła mnie na poczekalnie gdzie czekał juz Michał , przytuliliśmy się na powitanie co dodało mi sił na wyksztuszenie - co z mamą.?
-nikt nic mi nie mówi , wiem tylko ,że ma za sobą operacje , miała otwarte złamanie ręki oraz , że jest w śpiączce.- niemalże krzyczał Michał.
-spokojnie , pocieszała go Pola.
-może chodżmy do lekarza dyżurnego , może on coś nam powie - zaproponowała Pola drżacym głosem
-masz racje - powiedział Michał po czym pocałował , swoją dziewczynę w czoło i szybkim krokiem zniknęli gdzieś w długim korytarzu.
Czułam się strasznie niezręcznie , usiadłam na zimnej , drewnianej ławce i ocierałam łzy drżącymi dłońmi.
Po chwili usłyszałam czyjeś kroki ,jednak nie miałam nawet ochoty unieść głowy , aby spojrzeć kto to.
-KORNELIA.? - usłyszałam zdziwniony , znajomy głos , Podniosłam wzrok , a moim oczom ukazała się sylwetka Bartka.
* * *
  • awatar Zaczaarovana . ♥: SŁOOOOOODKI . ♥♥♥♥
  • awatar Gość: Smutaśny taki rozdzialik... :( Szkoda Kornelii i jej mamy. Ale pewnie eszystko będzie dobrze... Chyba. Fajnie, że Bartuś się pojawił :) Robi się coraz ciekawiej ;) Świetny rozdział Oluś ;**
  • awatar Gość: O szkoda troche tej mamy no i Korneli;( O fajnie Bartek sie tam pojawił zaskakujące;DD Jak najszybciej doodaj nowy kochaniee♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
W tej samej chwili wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybierając numer z historii połączeń migiem zadzwoniłam do Ani.
Zaczęłam się wydzierać do słuchawki , że to najpiękniejszy dzień mojego życia i jak to ja nie kocham całego świata , oczywiście Ania , nie zrozumiała połowy , więc umówiłyśmy się na skajpaja.To był bardzo dobry pomysł , ponieważ wieczorem byłam w stanie opowiedzieć jej wszystko , mówiąc spokojnie i wyraźnie.
Podczas kiedy plotkowałam sobie z Anią na skype , zauważyłam , że Kuba napisał do mnie wiadomość.Bardzo mnie to zdziwiło , ponieważ zazwyczaj do mnie nie pisał...:
-siema ; D
-hej Kuba ; )
-co tam , masz jakieś plany na jutro?
-WSPANIALE. a dlaczego pytasz.?
-mój dobry kolega robi jutro imprezę , kazał mi zaproscić kilka osób... możesz zabarć jeszcze jakąś koleżankę jeżeli chcesz.;; )
-fajnie , muszę jeszcze obgadać to z mamą i z Anią..
- okej , daj mi odpowiedź najpoźniej do jutra , musimy mniej więcej wiedzieć ile osób będzie ; )
-jasne ; D
Oczywiście , w między czasie zdawałam Ani raport z całej sytuacji , ona nie była co do tego przekonana , natomiast ja ze względu na świetny humor byłam co do tego pomysłu pozytywnie nastawiona.
-Kornelia , nawet jeżeli bym chciała pójść , mama nigdy się na to nie zgodzi - marudziła wciąż Anka...
-Ania , mamy już praktycznie po 16 lat ...
- no ale doskonale wiesz jaka jest moja mama ....
- słuchaj , powiedz jej że nocujesz u mnie .. na to się przecież zgodzi....
- a co jeśli zadzwoni do twojej mamy , żeby się upewnić...
-nie zadzwoni .. no przestań... to jak.?
-no zgoda , ale jeżeli coś się stanie , to będzie twoja wina ; )
- nic się nie stanie .! na wszelki wypadek ja też powiem , że nocuje u Ciebie , wole nie ryzykować.
Całe podekscytowane zaczęłyśmy planować co założymy i jak się uczeszemy , starsznie się nastawiłyśmy na świętną zabawę.
- okej ,ja ide pogadać z mamą , trzymaj kciuki , jutro rano się zdzwonimy , pa ; * - napisałam do Anki ,po czym szybkim krokiem , omijając co drugi stopień zeszłam ze schodów.
-MAMO .! GDZIE JESTEŚ.?
- w kuchni - zaśmiała się mama.
-mamoooooo , mogę jutro spać u Ani ,prawda.?
-Kornelia , pamiętasz jaka była umowa.? Do momentu , aż nie poprawisz ocen , masz ograniczone wyjścia i tak masz zbyt wiele swoboby .. wychodzisz z domu kiedy chcesz .. bez pytania .... co sie stało ,że teraz się zapytałaś. ? - mama zapytała ironicznie.
- nienawidzę cię.!
-SŁUCHAM.? - wykrzyczała zszokowana.
-kiedy jesteś naprawdę potrzeba masz mnie w dupie ...
-Kornelia.! - przerwała mi mama
- może choć raz , wysłuchasz mnie do końca.? Kiedy ostatnio poświęciłaś mi trochę czasu ? Kiedy ostatnio szczerze rozmawiałyśmy .? Kiedy ostatnio wogóle rozmawiałyśmy.? To , że znalazłaś sobie nową rodzinę nie znaczy , że możesz całkowicie olewać starą. - Wrzeszczałam z całych sił.
Kiedy widziałam minę mamy , zrobiło mi się jej szkoda , ale nie dałam tego po sobie poznać.
- nie udawaj , że Ci na mnie zależy i że się mną przejmujesz.! - dodałam , już trochę bardziej spokojnie. - dziś i jutro spię u Ani , nie potrzebuje twojej zgody , od jakiegoś czasu nauczyłam się być bardziej samodzielna - powiedziałam oschle , po czym odwróćiłam się na pięcie i pobiegłam zapłakana do mojego pokoju po rzeczy.
Zatrzasnęłam za sobą drzwi, usiadłam na miękkim łóżku , a łzy jak grochy spływały mi po policzku.Poczułam się samotna , mimo tego co przed chwilą zdarzyło się na dole , marzyłam o tym , żeby mama weszła do pokoju , otuliła mnie ciepłym ramieniem i powiedziała , że wszystko będzie jak dawniej.Nagle klamka od drzwi się opuściła a drewniane drzwi lekko zaskrzypiały.Otarłam szybko łzy ciekawa kto wchodzi do pokoju , z cichą nadzieją , że jest to mama udawałam że rozmowa w kuchni wogóle mnie nie przejęła.Wtedy do pokoju wszedł Michał.
-hej , siostrzyczko.
- nie mam nastroju ..... - powiedziałam ocierając kolejną , słoną łzę....
-wiem , dlatego pomyślałem , że przyda ci się rozmowa z kimś.....
- nie ma o czym rozmawiać .. po za tym , nie chce być nie miła , ale troche mi się spieszy..
Wtedy Michał podszedł do mnie , spojrzał mi szczerze w oczy i zdążył tylko powiedzieć szeptem - Kornelia .. , wiem .. - a wtedy rzuciłam mu się na szyję. - wiem , że to dla Ciebie trudne - kontynuował . - ale trzeba radzić sobie z przeciwnościami losu , ta kobieta której wykrzyczałaś przed chwilą w twarz , że jej nienawidzisz , jest twoją matką , widzę ,że gryzie Cię to co powiedziałaś .. może spokojnie porozmawiacie...
-Michał , nawet nie wiesz jak bardzo bym tego chciała... - powiedziałam...
-więc chodź , - zaproponował z uśmiechem na ustach po czym złapał mnie za rękę i sprowadził na dół...
-Mamo , Kornelia , chce Ci coś powiedzieć.... - krzykną lekko , chcąc dowiedzieć się gdzie jest mama....
-Michał , wasza mama przed chwilą wyszła... - wtrąciła się Pola
-Jak to wyszła .? - wykrzyczał Michał.
- No nie wiem , chwyciła za kluczyki od samochodu i wyszła. - wyznała lekko poddenerwowana Pola
-słuchaj mała , zrobimy tak , idź do tej Ani , wróć kiedy tam sobie chcesz , nie wiem w niedziele wieczorem i wtedy porozmawiasz z mamą , ok .?
- okej , -odpowiedziałam po czym wysłałam Ance sms'a ,która już wcześniej zgodziła się , abym dzisiaj u niej przenocowała , że troszkę się spóźnię.,
* * *
-dobry wieczór , - przywitałam mamę Ani , która otworzyła mi drzwi.
- witaj , Kornelia - przywitała mnie równie sympatycznie po czym wpuściła mnie do domu.

- o , już jesteś - ucieszyła się na mój widok Anka.
-zjecie coś , dziewczynki .? - zapytała mama Ani
-może później - odpowiedziałyśmy po czym zamknęłyśmy się w pokoju mojej najlepszej przyjaciółki.Wtedy mogłam się jej wyżalić i czułam , że mam w niej wsparcie.Po jakimś czasie zapomniałam , o kłotni z mamą a czas leciał nam bardzo szybko.Wtedy wybiła północ , a my uznałyśmy , że najwyższa pora pójść spać , aby w sobotę móc wytrzymać jak najdłużej.
  • awatar Gość: Biedna Kornelia... A jej matka mogła oszczędzić sobie wyjścia do (jak się domyślam) tego swojego... Lepiej nie skończę ;) Ja bym nie wytrzymała z taką kobietą! ;// A rozdział jest FANTASTYCZNY! BOSKI! Lecę czytać dalej ;***
  • awatar Anuśkaaa: super♥♥
  • awatar Karolasek: ale szybko dodałaś i dobrze,bo kolejny suuuper rozdział , nie mg się doczekać następnego, hmm.. chyba podejrzewam co się stanie na imprezie, ale ciii ;****
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
* * *
Kiedy autobus , podjerzdżał już na przystanek , bałam się spojrzeć , jednak ciekawość wzięła nade mną górę i zerknęłam dyskretnie na tylne szyby ...nogi się pode mną ugieły , kiedy ujrzałam postać chłopaka zajmującego tylne siedzenia.Autobus zatrzymał się , a jego drzwi się otworzyły , byłam strasznie podekscytowana ale , odczuwałam także pewnien rodzaj strachu , każdy mój ruch jaki wykonywałam był niepewny i ostrożny , czułam że zaraz się potknę lub zrobie coś jeszcze gorszego.Kiedy weszłam już do autobusu , przywitałam kierowcę serdecznym 'dzień dobry ' mimo , że zawsze mieliśmy na pieńku .Czułam , że z każdym krokiem byłam coraz bliżej nieznajomego przystojniaka .To dziwne , ale z każdym krokiem coraz trudniej mi się oddychało.Wtedy nieznajomy uniusł wzrok i przywitał mnie uśmiechem po czym ponownie spojrzał w dół.Miałam ochotę podskoczyć z radości albo rzucić mu się na szyję.Na szczęście nie jestem na tyle odważna i zajęłam fotel przed przystojniakiem.Siedziałam tak , cała podekscytowana , a w głowie miałam milnion scenariuszy jak mogłabym się zachować gdyby się do mnie odezwał.Siedziałam tak rozmarzona kiedy nagle , zza moich pleców zabrzmiał pzresłodki głos :
-Co tam u Ciebie .? - O matko.! myślałam że śnie , nie potrafiłam opanować emocji , odwróciłam delikatnie głowę...
-u mnie .? dobrze .. . - powiedziałam zachrypniętym głosem .
Wtedy chłopak zrobił zdziwione oczy, odsunął komórkę od ucha i zapytał..:
-przepraszam , mówiłaś coś.?
CO ZA WSTYD. przynajmniej nie słyszał co powiedziałam , bo za nim jeszcze nie okazało się , że nic do mnie nie mówił , było mi wstyd za to co powiedziałam.....Wtedy uświadomiłam sobie , że nie znajomy oczekuje odpowiedzi.,..
-nie ,przepraszam , wiem że to głupie , ale zdawało mi się że mówiłeś do mnie - wyjąkałam po czym wyszczerzyłam zęby śmiejąc się sama z siebie.
po czym chłopak , także się uśmiechnął i powiedział do telefonu..
- słuchaj , oddzwonie później....
Nasze twarze były wtedy tak blisko siebie , niemal mogłam poczuć jego oddech.Dzielił nas jakiś metr , a ja byłam wniebowzięta..
-nic nie szkodzi - powiedział , przesympatycznie -- jestem Bartek , uśmiechnął się tak pięknie i wysunął rękę w moją stronę.
-Kornelia , jestem Kornelia , znaczy .. no Kornelia - zaczęłam się jąkać po czym zerknęłam na szybę autobusu ....
-halo.! proszę się zatrzymać .! ja tu wysiadam .! -zerwałam się z fotela wrzeszcząc do kierowcy.
A w tedy usłyszałam tylko
- do zobaczenia Kornelia....!
- do zobaczenia.! - zdążyłam wykrzyczeć zanim drzwi autobusu się za mną zamknęły...
* * *
  • awatar Gość: Ale się bidulka zaplątała xD Ale przynajmniej pogadali. Troche bo trochę, ale zawsze coś. W końcu od czegoś trzeba zacząć! :) A rozdział boski! Genialnie piszesz ;***
  • awatar Gość: Ty to oszołomku mój potrafisz;)) A nie spodziewałam się ze to nie do niej mówił; D Zaskakujesz mnie ;DD Wspaniałe aż chce sie czytac;**
  • awatar Karolasek: ahh ten Bartek ;D pięknie kochanie, pisz ,pisz, chcę następną cześć! ;* <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wczoraj widziałam się z Anią.Kiedy tylko ją zobaczyłam zdałam sobie sprawę jak bardzo się za nią stęskniłam.Nie widziałyśmy się 2 tygodnie , a mnie wydaje się że całą wieczność.Rozumiemy się bez słów , dlatego tak dobrze się dogadujemy.Pochodziłyśmy troche po sklepach , poprzymierzałyśmy ciuchy , na które i tak nie było nas stać , a później straaasznie zmęczone wróciłyśmy do domu Ani.Kiedy tylko drzwi od jej pokoju sie zamnkęły zaczęła wypytywac mnie o nieznajomego.Opowiedziałam jej całą 'historię' , ale niestety nie potrafiłam nic konkretnego o nim powiedzieć , ponieważ go nie znałam.W kółko bredziłam coś o jego niesamowitych oczach i o niesamowitych włosach i wgl. o tym jaki on cały był niesamowity co po chwili stało się całkiem zawbawne , bo z tego wszystkiego język zaczął mi się straszliwie plątać , a słowo 'niesamowite' zaczęło dziwnie brzmieć.Po chwili mama Ani , zawołała nas na pyszną zapiekankę , a moment później pędziłam już na autobus powrotny.
Powrót do domu nie był przyjemny .. przywitał mnie pusty dom , nikt nie chciał słuchać co ciekawego u Ani i jak spędziłam dzień.Mimo starań , aby się tym nie przejmować nie potrafiłam sobie z tym poradzić.Strasznie bolał mnie fakt , iż gdybym nie wróciła do domu nikt by się tym nie martwił , nikt nie zauważył by nawet mojej nieobecności.W kuchni na blacie karteczka : kochanie , jestem u Piotra , w lodówce jest obiad, jak chcesz to sobie odgrzej' - oto mój dialog z mamą ..... -dzięki : mruknęłam pod nosem sama do siebie.
No ale to było wczoraj.Dziś jest poniedziałek i jak zwykle zaspałam....Tak więc jak najszybciej zbiegłam do kuchni , chwciłam tosta w rękę i wybiegłam z domu bez słowa.Biegnąc tak i nie patrząc pod nogi modliłam się , żeby autobus na mnie zaczekał.W innym razie do szkoły będe musiała pójść na pieszo.
-dziękuję ... wyszeptałam , sama nie wiem do kogo ,widząc ludzi na przystanku , był to znak że tym razem mi się udało i zdążyłam na autobus.
Jak zwykle o tak wczesniej porze , autobus był przepełniony , znalezienie wolnego miejsca graniczyło z cudem , o ile weszło się do autobusu jako 1 osoba , ewnetualnie 2 , choć nawet na to nie liczyłam , bo jak zwykle gównarzeria z 1-3 o mało co nie zdeptała mnie biegnąc do autobusu.
Zdenerwowana od samego rana , zmęczona biegiem weszłam do autobusu.
-dzień dobry , powiedział nie mile kierowca, na co odpowiedziałam równie oschle - dzień dobry.
Moment w którym wyszłam z tego cuchnącego pojazdu , który nie wiem jakim cudem jeszcze jeździ był jak ziemia obiecana.Oczywiście na przystanku stała już Asia , paląc papierosa , otoczona grupką adoratorów.Nie mam pojęcia co wszyscy chłopcy w niej widzieli , no okeej, może i była jedną z ładniejszych dziewczyn , a przynajmniej , była ładniejsza ode mnie ,ale z takim makijażem nadawała się do cyrku.
-zaczekaj... usłyszałam męski głos za moimi plecami , oczywiście nie zważając na to szłam dalej równym krokiem w stronę szkoły....nie spodziewałam się nawet , że ktoś krzyczy do mnie....
-Kornelia , ej .! - zwolniłam krok i delikatnie odwróciłam głowę... to był Kuba ... z klasy c .... co mógł ode mnie chcieć....
-siema .. powiedział szczerząc się jak głupi....
-cześć Kuba .! - nie dałam poznać po sobie złego humoru..
-pogadamy.?
- a , o czym .? - zapytałam robiąc wielkie oczy....
-no bo wiesz... myślałaś już z kim pójdziesz na bal .?
-na bal .? -zaśmiałam się... -Kuba .. przecież do balu jeszcze pół roku...
-no tak , ale ...później .. wszyscy begają jak poparzeni i szukają pary...to śmieszne.. jeżeli dasz mi odpowedź teraz , unikniemy takiego zachowania
-masz rację.. czemu nie .. z chęcią pójdę z tobą- odpowiedziałam rumieniąc się i uśmiechając.
Muszę przyznać , że poprawiło mi to humor i poczułam się pewna siebie.
Niestety .. moje szczęscie nie trwało zbyt długo , już po pierwszej lekcji podeszła do mnie Aśka...
- hej Kornelia ,
-cześć...
-o czym rozmawiałaś z Kubą.?
-nieistotne...- próbowałam ją zbyć
-powiedz mi , bo i tak się dowiem.
-dlaczego tak Cię to interesuje.?
-zastanawiam się co taki fajny chłopak chciał od takiej ..
-zaprosił mnie na bal.! - uniosłam głos i zdenerwowana udałam się w stronę sklepiku.
Aśka coś jeszcze powiedziała , ale miałam to w dupie i tak wystarczająco podniosła mi ciśnienie.
Usiadłam na parapecie a wtedy przyszedł sms .. od Ani...:
-siemka , pamiętasz , że dzisiaj wracasz do domu o 15.35? ; D
-tak , tak , wszystko pamiętam .. o czymś takim się nie zapomina. - Odpisałam uśmiechając się do telefonu.
* * *
Ostatni dzwonek zabrzmiał.- 14.40 , wszyscy zerwali się na równe nogi.
-a ty , nie biegniesz.? zapytała zdziwona Kasia...
- nie , mnie się dzisiaj nie śpieszy - odpowiedziałam wymuszając uśmiech.
* * *
Idąc na przystanek , czułam motlykow brzuchu na myśl o nieznajomym , któego miałam spotkać w autobusie....

* * *
Kiedy na horyzoncie pojawił się autobus , ugieły mi sie nogi , odruchowo poprawiłam włosy i starałam się wyglądać naturalnie.
Nawet nie potrafie opisać jak bardzo byłam zawiedziona i smutna , kiedy okazało się , że w autobusie opróćz mnie i kierowcy nie było nikogo..
* * *
Sytuacja powtarzała się we wtorek , środę , czwartek ... jak głupia przez godzinę marzłam na przystanku , z nadzieją , że dziś nieznajomy będzie jechał autobusem...
W końcu piątek....Z jednej strony świetnie .. wekeend i wgl...ale z drugiej strony przez cały dzień myślałam o nieznajomym i o tym jak się zachowam , jeśli w reszcie go zobacze....
  • awatar Anuśkaaa: ♥♥ no co ja będę mówić. No bardzoo fajneeee!!
  • awatar Gość: Fantastyczne! Uwielbiam twoje opowiadanie ;**
  • awatar Karolasek: i znów ekstra, czekam na kolejną część ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Sobota.
Wczoraj było całkiem fajnie.Razem z Polą upiekłyśmy pyszne ciasto , poźniej razem z Michałem obejrzałam po raz setny chyba , film ''Po prostu walcz'' -uwieeeelbiam go...
Tak , wszystko ok , pomijając fakt , że mama znów nie wróciła na noc.Teraz jest 11 i nie wiem czy jest w domu , nie interesuje mnie to.. skończyłam się tym przejmować , jeżeli chce , może nawet sobie tam zamieszkać.

Niedziela.
Przed chwilą dzwoniła Ania , chcie się spotkać.. musze jej wszystko opowiedzieć o nieznajomym w autobusie , od razu mnie uprzedziła , że ma plan jak zwróćić jego uwagę...Bardzo ciekawe znając ją wymyśłiła coś , co prędzej mnie zbłaźni niż pokaże w dobrym świetle.Ania to moje najlepsza przyjaciółka , niestety mieszka na drugim końcu miasta i chodzi do innej szkoły , poznałyśmy się 4 lata temu , kiedy nocowałam u mojej babci (Ania mieszka piętro wyżej , a tamtego dnia właśnie się wprowadziła) .W szkole są dziewczyny , które lubie ,ale na palcach jednej ręki mogę je policzyć a z resztą to tylko koleżanki , z którymi się zadaje bo chodzimy do tej samej klasy + kilka osób z kółka teatralnego.Cała reszta to patologia , niewarto im ufać , a wręcz przeciwnie trzeba na nich uważać , bo z przyjemnością obgadają cię za plecami i zrobią wszystko , aby cię zdenerwować.
 

 
Weeeeekend.! Nareszcie troche wolności.! Mam już po dziurki w nosie szkołe , testy , kartkówki , nauczycieli i tych zjebów z mojej szkoły...
Jak w każdy piątek kończyłam o 14.40 , równo z dzwonkiem wybiegałam z klasy nie oglądając się za siebie , czasami udawało mi się zdążyć na autobus .. dzisiaj nie miałam takiego farta , autobus uciekł mi z pod nosa a ja musiałam siedzieć sama na przystanku i marznąć przez godzinę.Szczezre nienawidzę jesieni .. deszczu , zimna , wiatru .. grr , aż mnie ciarki przechodzą .. z resztą.. moje włosy + wilgoć lub ewentualnie deszcz i do tego wiatr to nie najlepsze połączenie bo równa się ono jednej wielkiej miotle na głowie.Więc siedziałam tak sama , z czerwonym nosem , rumieńcami na policzkach oraz włosami rozwianymi na wszystkie strony świata kiedy w końcu przyjechał autobus , jak zwykle z resztą spóźniony.
Miałam wrażenie , że kierowca pzrestraszył się troche na mój widok , ale wcale mu się nie dziwie , swoją drogą , gdby przyjechał na czas nie byłabym aż tak zmarznięta, tak więc mruknęłam coś pod nosem o tym , że zegarek obowiązuje wszystkich i udałam się na moje ulubione miejsce na końcu autobusu.Kiedy dzielił mnie tylko krok od fotela , ujrzałam że po prawej stronie w ciągu foteli siedzi jakiś chłopak.Speszona usiadłam o fotel bliżej mając nadzieję , że moje zachowanie wygląda na normalne.Kątem oka zerkałam na co chwilę na nieznajomego.. wyglądał na trochę zmęczonego , na uszach miał słuchawki a obok niego leżał plecak.Dzięki moim dyskretnym spojrzeniom , zauważyłam że jest on bardzo przystojny oraz wywnioskowałam że jest starszy ok 2-3 lata.Tak więc , umilałam sobie podróż , częstym zerkaniem na kolegę.W pewnym momencie , chłopak chyba zorientował się że jest obserwowany i spojrzał na mnie a wtedy nasze oczy się spotkały.W tamtym momencie przypomniałam sobie o tym jak wyglądam i szybko złapałam się za głowę , zrobiłam zaskoczoną minę i odwróćiłam się tak , aby chłopak nie mógł mnie zobaczyć , w między czasie zdążyłam tylko dostrzec słodki uśmiech na jego ustach.Zaraz po tym autobus zatrzymał się na przystanku a ja z ulgą szybkim krokiem wyszłam z autobusu.Kiedy autobus już odjerzdżał , ostatni raz spojrzałam na ostatnią szybę w autobusie , a wtedy nasze oczy znów się spotkały.Serce waliło mi jak opętane , momentalnie zapomniałam o zimnie a w ręcz przeciwnie , nagle zrobiło mi się przyjemnie gorąco.
W końcu wróćiłam do rzeczywistości i udałam się w stronę domu.
-jak się masz.? - przywitała mnie odrazu Pola , dziewczyna mojego brata Michała... ostatnio coraz częściej u nas gości ,oczywiście nie przezkadza mi to , wręcz przeciwnie , lubie jej towarzystwo , ponieważ jest bardzo miła oraz piecze pyszne babeczki.
-nie jest źle ... a gdzie Michał.?
-Michał pojechał do sklepu po składniki na pyszne ciasto , mam nowy przepis .. chcesz zobaczyć.?
-jasne -powiedziałam bioroąc różową kartkę w dłoń. - a .. a mama , mama gdzie jest .? zapyatałam bojąc się odpowiedzi....
- wasza mama .. nie wiem , gdy przyjechaliśmy już jej nie było , ale Misiek coś wspominał, że pojechała do Piotra...
w tej chwili zapomniałam o wszystkim .. o przystojnym chłopaku w autobusie , o 5 z fizy i o 1 z matmy....rzuciłam się na kanapę i niekontrolując swojego zachowania wpadłam w ryk.
Od kiedy pamiętam , byłam tylko ja -Kornelia , mój starszy brat - Michał i oczywiście - mama , osoba na której zawsze mogłam polegać i któej mogłam powiedzieć wszytsko...była najbliższą osobą mojemu sercu , taty nigdy nie było.. Kiedy się urodziłam tata nas zostawił , zawsze radziliśmy sobie sami w trójkę , ale od kiedy pół roku temu mama poznała Piotra .. wszystko się zmieniło... Codziennie mówiła tylko o nim , o jego dzieciach i o tym jaką szmatą musiała być ich matka , a jego żona , skoro ich zostawiła ..no w sumie miała racje ale to nie powód aby cały czas poświęcać im .. gotowac im obiady .. chodizć na spacery...bezgranicznie im się oddać , czasami zostawała u nich na noc , wtedy nie spałam.. siedziałam w kątcie i płakałam.. tęskniłam za dawnym życiem i nienawidziłam Piotra ii jego bachoró za to,że zabrali mi mamę...
Wracając... , Pola usiadła koło mnie i widziałam , że nie wiedziała jak się zachować ,jednak zrobiła coś wspaniałego ,pzrytuliła mnie i powiedziała , że wszytsko będzie dobrze ... może i banalne al;e tego najbardziej wtedy potrzebowałam.....
W tym samym momencie do domu wsszedł Michał....
- a co tu się dzieje .? zapytał uśmiechnięty od ucha do ucha ... ,on był starszy miał 19 lat i nie bolało go zachowanie mamy tak jak mnie , ponieważ on zaczynał układać sobie życie bez mamy .. miał Pole i można powiedzieć , że mama nie była mu do niczego potrzebna..
  • awatar Gość: Genialne! Strasznie mnie wciąga twoje opowiadanie :) Lecę czytać dalej ;**
  • awatar Gość: Gratuluje świetnego pomysłu . ;- )) Zapraszam na mój blog ; )
  • awatar Karolasek: super, wciągnęło mnie, czekam na następne częśći + Bartek(chłopak z autobusu) - skądś go kojarzę ;d ciachooo <3 hahaa ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›